Skip to content
Menu
ιδιότροπος (idiotropos)
  • Napisz do mnie
ιδιότροπος (idiotropos)

Biblia kotów

Opublikowano 2026-01-112026-01-14

Biblia KotówNie napisałbym tej recenzji gdybym, zachęcony namolnym marketingiem, nie kupił tej publikacji na prezent. Piszę „publikacja” bo trudno to coś nazwać „książką”, nie ma ona nawet stopki redakcyjnej.
Tego czegoś nie da się czytać, bez względu na wartość treści.
Już pierwsza strona, ze spisem treści, zwróciła obdarowanej uwagę na coś dziwnego. Pierwszą pozycją w spisie treści była [Kapitola 1:], a dalej niechlujstwo stawało się jeszcze bardziej widoczne. Oznaczenie numerowanych rozdziałów, ze słowem „Rozdział” w tekście, pomieszane z rozdziałami bez słowa „Rozdział” na tym samym poziomie. Poziom następny był już „bezrozdziałowy” i nienumerowany.
Zanim przeczytałem pierwszą stronę usłyszałem: „Treść często się powtarza, a całość wygląda tak jakby była kompilacją wielu książek o kotach, niechlujnie przetłumaczoną i zestawioną przez AI (Artificial Idiot) i nikt nie zrobił żadnej korekty. Tego się nie da czytać!”
Mimo wszystko rozpocząłem czytanie i już na pierwszej stronie tekstu zderzyłem się z takim błędem składu tekstu, że aż mnie oczy zabolały. Cała książka używa w tekście akapitowym bezszeryfowego kroju pisma. To że Word (i parę innych debilnych programów) sugeruje takie kroje pisma jako domyślne, nie zmienia faktu, że tak napisanego tekstu nie da się czytać.
Parę stron dalej, przy pierwszych „nie podrozdziałach” pojawia się coś, za co powinno karać się pozbawieniem prawa do pisania na komputerze. Różnica w opiniach co do zastosowania tej kary dotyczy tylko w kwestii czy przed obcięciem palców czy po:
Ktoś postanowił oznaczyć podtytuły podkreśleniem.
podkreślenie
Dla pełniejszego chaosu, to mordowanie tekstu skończyło się na stronie 118 (bo widocznie AI uznał, że tekst już zdechł?). Przynajmniej miałem taką nadzieję, ale chyba jednak tekst nie zdechł, bo już parę stron dalej mordowanie „podkreśleniami” wróciło.
W międzyczasie pojawiły się podrozdziały numerowane, które, dla odmiany, nie znalazły się w spisie treści.
A może to nie były podrozdziały?
Tylko dlaczego były numerowane?
Totalny chaos – jak pożar w burdelu!
Pojawiały się też kolejne błędy – przede wszystkim nie używano cudzysłowów polskich. Pozwalano sobie również wstawiać spacje pomiędzy cudzysłowami, a ograniczanym przez nie tekstem. Innymi, nagminnymi błędami, utrudniającymi czytanie, były sieroty, wdowy, szewce i bękarty (swoją drogą jest to osiągnięcie – nie spotkałem się z tekstem, w którym występowałyby wszystkie te błędy jednocześnie!). Ból oczu powodował konieczność przerywania czytania tekstu co stronę lub i mniej, a treść przestawała być czytelna.
I nagle pojawił się kolejny błąd – żaden korektor nie przegapiłby śródtytułów jako ostatnich linii na stronie! Aby nie wyjść z atmosfery niechlujstwa, na stronach 206 i 207 wymiennie używano słów „lizanie” i „liżenie”.
Jaki tłumacz wymyślił takie słowo? Czyżby AI (Artificial Idiot)?
 
I to wszystko zanim jeszcze na poważnie zacząłem czytać treść.
A tutaj to dopiero zaczęły się schody – myślałem, że „publikacja” wyląduje w koszu na śmieci gdy autor, a może jeden z autorów wybranych przez AI (Artificial Idiot), zasugerował obcinanie kocich pazurów. Moja dziewczyna zareagowała alergicznie. Bardzo alergicznie!
Za to uśmiała się jak norka gdy na stronie 132 znalazła nieprzetłumaczony cały akapit. Lubimy język czeski, ale z drugiej strony niechlujstwo kolejny raz się z książki wylało!
Dla odmiany ja doszedłem do wniosku, że czytam jakiś bełkot, gdy w tekście zaczęło się pojawiać słowo stres. Zdążyłem jeszcze jednak zauważyć inne przejawy niekonsekwencji: w wielu miejscach opisywane jest, że kot słyszy ultradźwięki, a w innym miejscu zasugerowano używanie obroży wydzielające ultradźwięki
– sadyzm czy głupota?!
Rozdział 10: Zabawne Fakty był skarbnicą „ciekawostek” – nie tylko typu „fakty”.
Ciekawie, i dosyć bzdurnie, omówiona została tam kwestia słodyczy:
 
Słodycze
 
oraz sikania do zamkniętej kuwety (zabrzmiało to jakby piszący nie miał kotów):
 
Zamknięta kuweta - kliknij
 
A już przednią zabawą było wyszukiwanie powtarzających się treści:
 
Koci sen
 
I nie był to jedyny przykład powtórzeń.
Tak się zastanawiam, czy „wydawca” nie zderzy się z pozwami sądowymi, od właścicieli tłumaczonych treści bo całość „publikacji” wygląda tak jakby było w niej użytych wiele, byle jak przetłumaczonych książek lub innych publikacji. Podejrzewam nawet, że jedna z nich była z USA, gdyż na stronie 176 „autor” zalecał szukanie na opakowaniu karmy oznaczeń potwierdzających, że spełnia ona normy AAFCO (Amerykańskiego Stowarzyszenia Kontroli Pasz). Z kolei na stronie 130 można przeczytać, że „według ASPCA [dopisek recenzenta: Amerykańskiego Towarzystwa Zapobiegania Okrucieństwu wobec Zwierząt], na nowego kota prawdopodobnie będziesz musiał wydać około 1035 dolarów w pierwszym roku jego posiadania”. A jak to się ma do polskich realiów? – A kogo to obchodzi?! „Autora” raczej nie!
Niechlujnie tłumaczenie bez żadnej korekty potwierdza, na stronie 145, to, że „autor” tegoż dzieła, zmienił nawet płeć – swoją (nie mówiąc o wprowadzeniu liczby mnogiej).
Michał Peterka - kobietą (też)
 
Książkę przeczytałem całą, zastanawiając się czy to jeszcze samozaparcie, czy już masochizm i jedyne co mogę zasugerować osobom zastanawiającymi się czy wydać pieniądze na tę publikację, to zakup karmy dla kotów (lub psów) i wysłanie jej do najbliższego schroniska, lub dokarmianie ich w okolicy. W innym przypadku zmarnują swoje pieniądze!

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ostatnie wpisy:

  • …nie tak.
  • Stres
  • Sugestownik kreślarza
  • Biblia kotów
  • GATEC GT 156 XGS R210

Najnowsze komentarze

Brak komentarzy do wyświetlenia.

Kategorie

  • Język ojczysty
  • Niechlujstwo
  • Recenzje książek i instrukcji
  • Solidworks
  • Wiedza
©2026 ιδιότροπος (idiotropos) | Powered by SuperbThemes