Skip to content
Menu
ιδιότροπος (idiotropos)
  • Napisz do mnie
ιδιότροπος (idiotropos)

Stres

Opublikowano 2026-04-152026-04-28

Obecnie jest wiele definicji stresu zamykające się w definicji: „reakcja organizmu w odpowiedzi na wydarzenia, które zakłócają jego równowagę”.
Oczywiście naukowcy nie ograniczali się do takiego, tyleż prostego co wieloznacznego opisu.
[patrz: Wikipedia, oraz Wielki Słownik Języka Polskiego]
A jak już naukowcy zabrali się do pracy to wpakowali w to słowo wszystko, każdą emocję, każdą reakcję, a nawet ich konsekwencje. W tym momencie słowo to stało synonimem słowa „wszystko” i przez to przestało nieść w sobie jakiekolwiek znaczenie, jednoznacznie rozumiane przez obu rozmówców – i nadającego, i odbierającego przekaz.
Ja pamiętam starą definicję, która była równie prosta, ale znacznie bardziej jednoznaczna:

Strеs jest to specyficzna reakcja organizmu na nagłe i(!) niespodziewane zdarzenie zwane stresorem.

Bez tego ograniczenia, konieczności występowania jednocześnie „nagłe” i „niespodziewane”, można pod to słowo podłożyć każde znaczenie. W efekcie dzisiejsi „użytkownicy” języka, używając tego słowa, nie dość, że sami nie wiedzą co mówią, to jeszcze nie zależy im na tym, by odbiorcy przekazu ich zrozumieli. Bo komunikacja to nie forma – to odpowiedzialność za to, czy ktoś zrozumie przekazywaną treść, tak jak rozumie go osoba ją przekazująca. Ponieważ użycie słowa stres praktycznie to uniemożliwia to tekst, w którym się pojawia, staje się bełkotem, a osoba przedstawiająca go okazuje brak szacunku i sobie, i odbiorcy (odbiorcom). To tak jakby mówiła „jest mi obojętnie co zrozumiesz, byle byś mnie słuchał (czytał)”.
Dla przykładu – jedna z definicji łączy stres z wyrzutem kortyzolu (hormonu stresu) w efekcie każde obudzenie się może być tak zdefiniowane, nawet gdy z pełnym kontem bankowym, budzę się przy ukochanej, pięknej kobiecie na rajskiej wyspie.
Czy ktokolwiek mówiący o stresie ma to na myśli?
Ja zawsze to widzę, gdy ktoś mnie atakuje tym słowem.
I zwykli „gadacze” to pół biedy. Gadają głupoty to niech gadają. Trochę gorzej gdy używają tego słowa psycholodzy, psychiatrzy czy wszelkiego autoramentu terapeuci. Aż przeraża myśl, że kontakt z […jednym z powyższych…] może odbywać się według schematu:
„Ma pan/pani «stresa», tutaj jest recepta, należy się […] złotych, płatne gotówką.”
Przecież bez rozpoznania choroby leczenie jest jak rzucanie kostką. Zupełnie inaczej leczy się… ale po co przykłady, jeżeli słowo stres oznacza „wszystko” to trzeba by panaceum by wyleczyć pacjenta. A tak wygląda na to, że całe to gremium specjalistów potrafi jedynie leczyć stres – tak by stres był silny i zdrowy, i by w żadnym przypadku nie umarł.
Przykładowo: zastraszanie i nękanie (niekiedy – nigdy nie wiem kiedy coś mi spadnie na łeb) jest nagłe i niespodziewane, ale przestaje być stresem gdy na przykład zawsze o 2:00 dzwoni głuchy telefon. I wtedy gdy mogę się spodziewać telefonu z problemami – jest to ciężkie obciążenie psychiczne związane z pracą (położna na porodówce bez lekarza i zmienniczki w pracy typu 24/7/330) ale nie stres. W takim przypadku stresem jest informacja, że czeka na nią o 2. w nocy 10 osób z wypadku – bo jest jedyną uchwytną pracownicą służby zdrowia w gminie.
Co do nazwy stres pourazowy to jest to językowa konsekwencja (nad!)używania słowa stres – mamy już słowo stres dodajmy pourazowy i mamy z głowy (swoją drogą mamy słowo trauma).
Nie zaprzeczam przy tym prawdziwości przedstawionych objawów, ale bronię swojej tezy, że zbyt dużo włożono do jednego worka. To tak jakby w weterynarii używać jedynie słowo ssak i zrezygnować z innych nazw (słoń, mysz, gepard, kot, nietoperz, hipopotam i tysiąca innych). W odróżnienia od słowa stres słowo ssak jest prawdziwym określeniem każdego z tych gatunków!
Spotkałem się również ze słowem stresoodporność. i natychmiast zacząłem się zastanawiać dlaczego nie używać określenia odporność psychiczna?
 
Na jednym z forum internetowym, po długim wywodzie typu „pomóżcie, nie wiem co robić, jestem zestresowana” wystarczyła jedna prosta sugestia: „spróbuj ten cały tekst (a był długi!) napisać jeszcze raz nie używając słowa «stres»” – wystarczyło!
Nie trzeba było praktycznie nic więcej.
Wiem że mógł to być przypadek odosobniony, ale proszę z naukowego punktu widzenia napisać wszystkie słowa, które zastępuje słowo stres, przemyśleć tę listę, a później zastanowić się czy warto używać w kontaktach z pacjentem słowa stres, zamiast słów z opracowanej listy lepiej opisujących stan pacjenta! (I nie tylko pacjenta, nawet nasz własny). Może dobrze byłoby, w kontaktach międzyludzkich, zapomnieć o słowie stres i sprawdzić czy będzie to efektywniejsza metoda diagnostyczna – siebie i innych.
A wracając do (mojej, starej, zawężonej definicji) to pod wpływem stresu żyje praktycznie jedynie kontroler lotów, no może lekarz na SOR czy niektórzy policjanci. Innym stres się zdarza, i to bardzo rzadko.
Oczywiście jeżeli przyjmiemy definicję typu szerokiego: „stres to każde zjawisko związane z wyrzutem kortyzolu do krwi”, lub jeszcze szersze „stres to każde zjawisko wytrącające organizm ze stanu równowagi”, to… jedynym skutecznym sposobem leczenia tak „chorych” ludzi jest gilotyna.

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ostatnie wpisy:

  • …nie tak.
  • Stres
  • Sugestownik kreślarza
  • Biblia kotów
  • GATEC GT 156 XGS R210

Najnowsze komentarze

Brak komentarzy do wyświetlenia.

Kategorie

  • Język ojczysty
  • Niechlujstwo
  • Recenzje książek i instrukcji
  • Solidworks
  • Wiedza
©2026 ιδιότροπος (idiotropos) | Powered by SuperbThemes