|
Będzie to tekst o wyrażeniu „…nie tak” kończącym zdanie (nawet podrzędne), |
A kończyć może się zarówno kropką, średnikiem, wykrzyknikiem czy pytajnikiem, to nie ma żadnego znaczenia, zawsze jest objawem niechlujstwa językowego. I nie ma znaczenia, że niewolnik Uzusa (KRJP) dopuszcza użycie czegoś takiego.
A dlaczego, według mnie, jest to śmieć rozrzucany po wypowiedziach przez niechlujnych użytkowników języka polskiego?
Powodów jest kilka:
- bo nic nie znaczy, a właściwie nie znaczy na tyle jednoznacznie by każdy z rozmówców rozumiał ten zwrot tak samo;
- bo jest objawem lenistwa, skrótem poprawnej wypowiedzi („…nie tak, jak…”) nie przejmującym w całości jej znaczenia;
- bo, zastępując wiele zwrotów (również idiomatycznych), niszczy bogactwo języka polskiego:
- „…nie tak, jak…” w wielu połączeniach ze słowami: „powinno być”, „jest poprawnie / zdrowo / słusznie”, itp.
- „Coś się stało (złego)?”
- „Co się dzieje?”
- „Coś (mi) tu nie gra.”
- „Czemu jesteś smutna?”
- „Dlaczego płaczesz?”
- „Co się gapisz?”
- „Coś ci nie pasuje?”
- „Chcesz w ryj?!”
- … i pewnie jeszcze wiele innych.
Czy trzeba coś więcej dodawać, by kulturalny człowiek, szanujący partnerów w dyskusji, nigdy nie używał tego zwrotu?